Asset Publisher Asset Publisher

Powrót Pszczół do Lasu

"Bartnictwo – powrót pszczół do lasu" - to nazwa projektu dotyczącego reintrodukcji pszczół do lasów zainicjowanego w 2017 r. przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki. Wyzwanie podjęło się Nadleśnictwo Drawsko.

 

 

Co zrobić, by pszczoły wróciły do lasu? Najpierw trzeba dobrze poznać pszczoły. O tym jak o nie zadbać zapoznali pracowników Nadleśnictwa Drawsko doświadczeni praktycy z nadleśnictwa w Spale - w ramach szkoleń zapoznali również naszych leśników z problematyką wykonawczą i eksploatacyjną, czyli podpowiedzieli jak zachęcić pszczoły do zamieszkania w lesie i co zrobić, by zamieszkały w nim na stałe. Wiosną 2017 r. podjęto decyzję o zainstalowaniu w lasach pierwszych 34 kłód bartnych - wydrążonych kawałków sosnowych pni przeznaczonych do zasiedlenia pszczół. Wyboru miejsc posadowienia kłód dokonali lokalni leśnicy.

 

 

Projekt reintrodukcji pszczół do lasu w Nadleśnictwie Drawsko wciąż jest realizowany. Jak podkreślają specjaliści, to długofalowe zadanie, do tego nie łatwe, więc... wcale nie musi się udać. Co dokonano w ciągu ostatnich siedmiu lat? Leśniczy podzielili się z nami swoimi doświadczeniami.

- Pod koniec pierwszego sezonu, we wrześniu 2017 r. zauważyliśmy, że w trzech różnych lokalizacjach przygotowane kłody zostały zasiedlone przez pszczoły.

Od tego czasu liczba zasiedlonych lokalizacji stopniowo wzrasta - w 2022 r. doszła do siedemnastu. Ale nie jest stała - wciąż się zmienia. Zwykle po zimie maleje a w połowie czerwca osiąga maksimum.

 

 

Lokalizacja kłód bartnych

 

Obszar Nadleśnictwa Drawsko to przeważnie lasy sosnowe bez sąsiedztwa pól uprawnych - poza wrzosowiskami w centrum poligonu, praktycznie brak tu jest roślinności miododajnej. Choć w promieniu około 1 km od zainstalowanych kłód bartnych nie ma optymalnych warunków dla pszczół, to mimo to są one jednak zasiedlane. To sukces! Ale niestety proces ten trwa bardzo wolno. Pszczoły nie wszędzie adaptują kłody na swoje gniazda. Co roku, po wiosennej dezynfekcji, nadleśnictwo Drawsko instaluje wewnątrz kłód kawałki plastrów z resztkami miodu, a wlotki do kłód smaruje się propolisem. W niektórych barciach eksperymentalnie instalowane są nawet rojowabiki.

- Niestety, na razie, bez rezultatów - przyznają leśnicy. - Próbowaliśmy również osadzać w barciach rójki, choć konstrukcja kłody bardzo utrudnia ten proces i może być przyczyną zagubienia matki.

Ten sposób w Drawsku się nie sprawdza. Żadna z prób nie zakończyła się sukcesem. We wnętrzu początkowo barcie są zabudowywane plastrami, jednak nigdy nie kończyło się to założeniem rodziny.

Ale w kłodach raz zasiedlonych, nawet pomimo wcześniejszego opadnięcia rodziny, w następnym sezonie (po dezynfekcji) zazwyczaj osiadała nowa rodzina. Opadnięcia były spowodowane głodem (wysunięte języczki). Badania weterynaryjne pobranych próbek nie wykazywały, poza nosemozą i warozą, innych chorób.

 

 

Stan techniczny kłód bartnych

 

Od momentu wykonania kłód bartnych minęło już ponad 6 lat. Były jednak wykonane solidnie - poza niewielkimi nieszczelnościami (szczeliny powstałe przy rozsychaniu) nie występują z nimi poważniejsze problemy.

- Szczeliny uszczelniamy sznurami o różnej grubości - tłumaczą leśnicy zaangażowani do programu reintordukcji pszczół. - Sporo pracy wymagało i wciąż wymaga, dopasowanie zatworów do otworów, które wraz z upływem czasu znacznie się deformują.

Coroczne dezynfekcje całkowicie eliminują korniki - z nimi na szczęście nie ma żadnego problemu. Więcej zniszczeń dokonują dzięcioły. Mimo zimowych zabezpieczeń z mat trzcinowych, w kilku przypadkach ptaki przebiły się do komory z pszczołami.

- Takie uszkodzenia uszczelniamy masą celulozową, którą wypełniamy ten rodzaj ubytków - mówią. - Masa po wyschnięciu jest odporna na wodę i na tyle twarda, że żadna z "plomb" nie została ponownie zaatakowana.

 

 

Jak wygląda sezon

 

Sezon zaczyna się wczesną wiosną. W kwietniu leśnicy dokonują pierwszego przeglądu kłód po zimie. Nie ingerują w gniazda zasiedlone jesienią oraz nie zdejmują zabezpieczeń zimowych. Czyszczą natomiast kłody niezasiedlone - z pajęczyn, trocin i tym podobnych zabrudzeń a następnie dezynfekują je denaturatem i uszczelniają. Poza tym sprawdzane są i ustawiane odpowiednie szerokości szczelin wlotowych.

- Do tej pory nie stwierdziliśmy zawilgocenia czy też oznak pleśni w pustych komorach - nawet jeżeli pojawiły się pęknięcia pnia lub szczeliny w zatworze - podkreślają nasi rozmówcy. - Pęknięcia (rozsychanie) są uszczelniane sznurem. Nieszczelności przy zatworach również uszczelniane są sznurem lub są wymieniane na nowe – dopasowane do konkretnego otworu.

Druga połowa maja to czas zdejmowania zabezpieczeń zimowych w zasiedlonych kłodach. Zwykle dokonuje się tego, gdy zrobi się ciepło - temperatura przekracza 20 st. C. Dlaczego? Ponieważ wiąże się to z otwarciem i przeglądem gniazda oraz oceną stanu rodziny.

W tym samym czasie w kłodach niezasiedlonych instalowane są wabiki w postaci kawałków plastrów z resztkami miodu.

- Wlotki oraz okolice smarujemy miodem i propolisem. W niektórych lokalizacjach instalujemy nawet rojowabiki feromonowe.

Czerwiec to okres rójek.

- Jeżeli stwierdzimy osadzenie w niezamieszkałej kłodzie nowej rodziny, to dokonujemy odymienia oraz zostawiamy w komorze porcję (około 1,5 l) syropu lub ciasta.

Konstrukcja kłód oraz sposób ich zamocowania praktycznie uniemożliwia osadzenie rodziny np. z pozyskanej rójki. Mimo to, leśnicy dokonali kilku eksperymentalnych osadzeń: pozyskaną rodzinę przesypali z rojnicy do przewiewnego worka i wstawili do komory w kłodzie. Efekt? W jednym przypadku rodzina opuściła kłodę w ciągu tygodnia, w jednym przypadku nastąpił całkowity osyp głodowy a w trzech przypadkach rodziny wprawdzie dotrwały do jesieni, lecz pomimo dokarmiania nie przetrwały zimy.

- Pod koniec lipca wykonujemy przeglądu rodzin pod kątem posiadanych zapasów. To bardzo ważne - podkreślają specjaliści. - W jednym z minionych sezonów, właśnie w lipcu, osypały się nam cztery rodziny, w tym trzy "nowe". Dlatego, rodzinom osiadłym w tym sezonie podajemy syrop w ilości około 3 litrów.

Jeżeli po zakończeniu kwitnienia lip, nie kwitną (nektarują) nawłoć i wrzosy, rodzinom pszczelim należy podać syrop (około 2 litry)! Powód jest jeden: by rodziny nie opadły z głodu. W rejonie bowiem niewiele jest roślin, które dostarczyłyby pszczołom pokarmu. Dlatego Nadleśnictwo Drawsko od lat, podczas odnowień i zalesień, uzupełnia składy gatunkowe drzew w domieszki uszlachetniające i biocenotyczne - tak aby pszczoły miały większy dostęp do kwitnących roślin.

- Dokarmianie "nowych" rodzin kończymy w połowie sierpnia - kończą wykład leśnicy z nadleśnictwa. - Podaniem około 6-9 l syropu, zależnie od wielkości rodziny.

Eksperci tłumaczą, że wrzesień to czas przygotowania rodzin do zimy. Trzeba wtedy dokonać redukcji plastrów w gniazdach, tj. usunięcia około 30 proc. pustych plastrów, uszczelnić zatwór kłody i zainstalować maty trzcinowe na zatworze.

 

 

Nadleśnictwo Drawsko mimo prowadzonych prac związanych z bartnictwem nie pozyskuje miodu z kłód bartnych. Zmagazynowane zapasy pozostawia rodzinom pszczelim.

Tematem powrotu pszół do lasu edukujemy też lokalne społeczeństwo, a w szczególności najmłodszych mieszkańców regionu. Za każdym razem gdy prowadzone są lekcje w tematyce przyrodniczej nie zapominamy o naszych owadzich przyjacielach. Z roku na rok świadomość w tej tematyce jest co raz to większa więc śmiało możemy powiedzieć. że "nauka poszła w las".

 

 

 


Asset Publisher Asset Publisher

Asset Publisher Asset Publisher